niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 14

Huczna muzyka wypełniała wnętrze baru. Spocone ciała ludzi poruszały się, w rytm basu i ja dałam ponieść się urokowi muzyki. Uśmiechnęłam się lekko, kiedy poczułam na swoich biodrach, jego dłonie. Zamknęłam oczy i oparłam się o tors mężczyzny, oddając się przyjemnemu poczuciu bezpieczeństwa.
Tylko przy Harrym mogłam to czuć. Bezpieczeństwo. Wierzyłam, że jego silna, wysportowana sylwetka jest w stanie, ochronić mnie przed wszystkim. Każdym, najmniejszym uderzeniem. Nie chodzi tu tylko o dotyk, ale uczucia.
Jednak coś w tej chwili, nie zgadzało się. Nie poczułam zapachu jego ciała, zmieszanego z perfumami i szamponem do włosów. Ten dotyk był inny.
To nie był, Harry.
Jego dłoń ścisnęła udo, dokładnie w tym miejscu, gdzie majaczyły ślady blizn. Teraz moje serce pompowało strach, by ten przepłynął przez moje żyły. Wyślizgnęłam się z jego dotyku i odwróciłam gwałtownie. Moje ciało, oblał paraliż.
To on.
Stał tam i uśmiechał się w moją stronę, jak gdyby nigdy nic. Otworzyłam usta, chciałam krzyczeć ale nie mogłam. Nie mogłam zrobić nic. Płakać, krzyczeć, mówić, cokolwiek... nie mogłam.
Ludzie dookoła nie zwracali na nas uwagi.
- Claudia... Minęło tyle czasu... - uśmiechnął się szyderczo. Założył pasemko moich włosów za ucho. Sposób w jaki oblizał swoje usta, przyprawił mnie o mdłości. - Wiem, że za mną tęskniłaś. Może wszystko powtórzymy?
Odsunęłam twarz od jego dłoni, ale nie uniknęłam jego dotyku. Nigdy nie zapomnę, tego szczególnego dotyku. Parzył moją skórę, i niemal czułam, jakby zamiast opuszka jego palca, po moim policzku przesuwa się żyletka, zostawiająca kolejne, bolesne cięcie.
Z powodu mojej bezsilności, strachu, paraliżu, jedyne co mogłam z siebie wydobyć, to cichy szloch.
Moje ciało natychmiast się spięło, kiedy położył dłoń na mojej pupie, przyciągając mnie do siebie. Obserwował mnie dokładnie, a jego palce mocno ścisnęły moje kroczę.
- Przestań. - Zaszlochałam.
Gorące łzy spływały, jedna po drugiej, toczyły się po policzkach.
- Proszę, proszę nie... 


Ze snu wyrwał mnie grzmot pioruna. Oddychałam nieregularnie, myśli zaczęły krążyć wokół tego, co właśnie mi się przyśniło.

To sen... Tylko sen.
Ale jednak, on w nim był. Byłam wystraszona, wstrząśnięta tym co właśnie widziałam. To było takie prawdziwe, realistyczne...
Cichy szloch zabrzmiał w ciemnym pokoju. Nie byłam wstanie wytrzymać.
Co jeśli to nie byłby sen? Co jeśli to wszystko, powtórzyłoby się ponownie?
Płakałam żałośnie, jak dziecko, któremu przyśniło się coś okropnego. Tak, też się czułam.
- Mo? - Harry zapalił małą lampkę przy łóżku. Przyciągnął mnie do siebie w ciasnym uścisku. - Ciii... już dobrze.
Przytuliłam go najmocniej jak tylko potrafiłam. Był mi potrzebny. Głaskał mnie po głowie, zostawiając długie pocałunki na moim czole. Wiedział, że to mnie uspokoi.
- Harry... - Zaszlochałam.
- Już, wszystko jest w porządku. Jestem tu. - Szeptał.
Moje łzy moczyły, jego nagi tors. Pachniał tak dobrze. Czułam się bezpiecznie. Miałam swój własny świat, który istniał tylko w tedy, kiedy Harry był w pobliżu.


***

Słońce przebijało się przez zasłony, do pokoju. Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam spokojną twarz Harrego. Zamruczał cicho, gdy odgarnęłam kręcone włosy z jego czoła. Był taki spokojny. Jego twarz nie wyrażała, żadnego z uczuć. Pochłonięty był, swoim snem. Teraz, mogłam przyglądać mu się bezkarnie.
 Moje myśli zalały się wspomnieniami wczorajszego wieczoru. To wszystko co robił... jego dotyk, jego usta, jego język... Zaczerwieniłam się, na samą myśl o tym, jak jego włosy łaskotały moje uda, w czasie, kiedy ja zaciskałam je w dłoni, wijąc się w czystej przyjemności.
To było pewne, że Harry nie robił tego pierwszy raz. Był bardzo doświadczony, w porównaniu do mnie, ja nie potrafiłam nic. Nie miałam bladego pojęcia, na temat seksu. Harry o tym wie.
Z zamyślania, wyrwał mnie jego stłumiony jęk. Otwarłam szeroko oczy, patrząc na niego. Nadal spał. Wtulił się w moją dłoń, zaplątaną w jego włosy. Nachyliłam się do jego ust, tylko po to, żeby lekko muskać je swoimi. Po chwili poczułam jak porusza swoimi.
Obudził się. 
-Dzień dobry. - Mruknął zaspany. Jego głos był bardzo ochrypły, a oczy jakby zachodziły mgłą.
- Dzień dobry. - Szepnęłam.
Zamknął oczy i uśmiechnął się lekko.
- Mógłbym budzić się tak co ranek.
Uśmiechnęłam się nieśmiało. Wpatrywał się we mnie, swoimi soczyście zielonymi oczyma. Jest taki piękny. Zmarszczył brwi, na co odpowiedziałam tym samym.
- W nocy płakałaś...
- Co?
- Nie pamiętasz?
Płakałam? Nic takiego, sobie nie przypominam. Dlaczego, płakałam?
Potrząsnęłam przecząco głową.
- Chyba coś ci się przyśniło... Mniejsza z tym. Jesteś głodna?


***

Wysiadłam z samochodu, z pomocą Harrego. Uśmiechnęłam się i podziękowałam cicho.
- Dziękuje za wszystko.
- Ja też - uśmiechnął się uroczo.
Nie odrywając ode mnie spojrzenia, gładził dłonią mój policzek. Nachylił się, na tyle blisko, abyśmy mogli poczuć wspólny zapach i nawzajem zaciągnąć się, naszymi oddechami. Za chwilę nasze wargi, smakowały siebie nawzajem, łącząc się w powolnym pocałunku. Położyłam dłoń na jego karku, a on subtelnie przyciągnął mnie bliżej, swojego ciała. Nasze usta stanowiły jedność, w czasie, kiedy języki ocierały się o siebie łakomie, pragnąc więcej.
Oderwaliśmy się od siebie, łapczywie łapiąc oddech. Uśmiechnął się szeroko, a a momentalnie spłonęłam rumieńcem.
- Do zobaczenia, Mo. - Ostatni raz musnął moje usta.
Uśmiechnęłam się słabo i zaczęłam iść w stronę drzwi domu. Odwróciłam się i pomachałam Harremu na pożegnanie, tylko po to by za chwilę zniknąć za drewnianą powłoką. Usłyszałam jak odjeżdża. Uśmiechnęłam sie sama do siebie.
W korytarzu pojawiła się Perrie. Miała na sobie dresy, krótki t-shirt i włosy związane w koka, z którego wychodziły pojedyncze kosmyki, blond włosów. Oprócz tego, w ustach trzymała różową szczoteczkę, a z kącika jej ust spływała biała pasta do zębów. Zaczęła coś mówić, ale nic nie zrozumiałam przez jej pełne, pasty usta. 
- Co?
Poszła do łazienki i po chwili wróciła.    
- Zgaduje, że byłaś z Harrym?
- No... tak.
- Zaczekaj... Poszłyśmy na bal, z którego sobie poszłaś, spędziłaś u niego dwie noce?! - Zapytała zaskoczona.
- Przecież do ciebie dzwoniłam, mówiłam, że jestem w barze...
- Spałaś tam, razem z Harrym.  

- Tak...        
- O kuźwa, idę po popcorn.
Zaśmiałam się i poszłam do salonu. Usiadłam zmęczona na kanapie. Nadal miałam na sobie jego bluzkę i dresy, które musiałam trochę podciągnąć i związać przy pasie.
- Co robiłaś z Zaynem przez ten czas?
- Nic takiego - krzyknęła z kuchni.
Jasne.
Usiadła obok mnie z miską popcornu na kolanach i patrzyła niecierpliwie.
- Zaczynaj.
- Od czego?
- Co robiliście jak wyszliście z baru? 


~Harry~


Usiadłem przy barze i zamówiłem, kolejnego drinka. Rozglądałem się po wnętrzu klubu. Musiałem się trochę rozluźnić, a chodzenie do klubów było do tego idealne. 

W mojej głowie lekko się zakręciło, kiedy pociągnąłem kolejny łyk alkoholu, zmieszanego z sokiem.
- Harry - usłyszałem męski głos, już skądś mi znany.
- Logan? - Zmarszczyłem brwi zdziwiony, patrząc na mężczyznę.
- Dawno cię nie widziałem, stary. Minęło tyle czasu.
Usiadł obok mnie.
- Tak...
- Chyba, dużo wypiłeś?
- Nie wiem...
Po kilku kolejnych drinkach, nie byłem w stanie trzeźwo myśleć. Nie zdawałem sobie sprawy, z tego co robię. Wszystko wokół mnie wirowało.
Logan chwycił mnie za rękę i mówił coś pod nosem, ale nie byłem w stanie zrozumieć jego słów. Zaprowadził mnie na tyły budynku i przyparł do wyłożonej cegłami, zimnej ściany. Nasze usta łączyły się w zaciekłym pocałunku, w czasie kiedy biodra ocierały się o siebie.
Nie myślałem o tym co robię. To wszystko, stało się tak szybko. Nie powinno mieć miejsca.
 

sobota, 22 marca 2014

Rozdział 13

Wziął w swoje dłonie moją twarz, całując namiętnie. Moje dłonie spoczywały na jego talii, kiedy przyciągnął mnie bliżej swojej, umięśnionej sylwetki. Strach zaczął budować się gdzieś w moim ciele. Nie był on wielki, ale nadal to odczucie towarzyszyło, tak intymnym dotykom. Harry musiał to zauważyć, bo za chwilę, zaprzestał swoich pocałunków i popatrzył w moje oczy. Mój oddech przyśpieszył.
- Mo. - Mruknął. Przechylił moją głowę swoją, robiąc sobie dostęp do szyi. Zacisnęłam palce na jego talii, kiedy wpił się w moją skórę. Westchnęłam, gdy silne dreszcze zawładnęły moim ciałem, a na rękach pojawiła się gęsia skórka. Wplątałam palce w jego włosy. Nasze usta ponownie stanowiły jedność. Wzdrygnęłam się. Jego duża, zimna dłoń wsunęła się za materiał koszulki, dotykając miękkiej skóry brzucha. Wpatrywaliśmy się w siebie. Szybko łapałam oddech, wpatrując się w jego intensywnie, zielone oczy.
- Pozwól mi - szepnął do mojego ucha. Jego dłoń nadal gładziła mój brzuch, kiedy drugą trzymał w dole moich pleców.
- C...co?
Ledwo wydusiłam. Jego palce, zaczęły muskać skórę mojego uda.
- Pozwól mi, sprawić, żebyś poczuła się dobrze. Proszę.
Co?! Nie! On...o mój Boże...
- Claudia - uparcie całował linię mojej szczeki, czekając na jakąkolwiek reakcje z mojej strony. Nie zrobiłam nic. Nie byłam w stanie. Byłam w szoku. Co mam zrobić w takiej sytuacji? Harry, zdecydowanie chcę się do mnie zbliżyć i to nie tylko pod względem psychicznym, ale też fizycznym. Może, tym samym chce spróbować w jakimś stopniu zmniejszyć mój lęk, w stosunku do niego. - Musisz myśleć tylko o mnie. O niczym innym.
Szeptał. Potrzęsłam głową i była to, dla niego wystarczająca wskazówka.
Pociągnął mnie za rękę, do swojej sypialni. Zamknął za sobą drzwi. Moje serce waliło jak młotem, wybijając równomierny rytm, w czasie kiedy moja klatka piersiowa unosiła się w nieładzie. Nigdy bym nie pomyślała, że taka sytuacja może mieć miejsce. Gdyby, ktoś tydzień temu powiedział mi, że będę stać w sypialni Harrego tylko czekając, na jego kolejny krok, nie uwierzyłabym mu.
- Połóż się.
Zrobiłam tak jak kazał. Za chwilę, zobaczyłam nad sobą uśmiechniętą  twarz Harrego. Pocałował mnie w nos, by zaraz złączyć, ponownie nasze usta.
- Nie myśl o tym co stało się kiedyś. Jesteśmy tyko my. Dobrze?
Potrzęsłam żwawo głową. Harry całował delikatnie moja szyję. Zacisnęłam oczy, gdy zaczął ssać miejsce, gdzie wystaje obojczyk.
- Będę mówił ci wszystko co robię.
Zaczęłam lekko panikować. Moje myśli szalały i kompletnie nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Harry był wszędzie. Jego dotyk, jego usta na moich ustach. I jego ochrypły, erotyczny głos szepczący do mojego ucha.
- Teraz cię dotknę, o tu - Zaciągnął się moim drżącym oddechem. Jego dłoń wędrowała po wewnętrznej stronie uda. Za chwilę opuszki jego palców dotknęły, delikatnie wypukłych śladów. W jego oczach malowało się uczucie współczucia, empatii. - Myśl tylko o mnie.
Przełknęłam nerwowo ślinę, kiedy jego palce przejechały po moim kroczu. Złączyłabym nogi, gdyby nie Harry pomiędzy nimi.
- Nie chcę cię zmuszać... - jego dłoń odsunęła się od mojego ciała, ale szybko ją złapałam.
- Nie.
Kącik ust Brytyjczyka uniósł się ku górze.
Mimo swojej fobii, chciałam przełamać ten strach, a jeżeli mam to zrobić, to z Harrym. Nigdy nie byłam tak pewna niczego, jak bardzo jestem pewna tego. Chcę się tego pozbyć, a w tym może mi pomóc Harry. Tylko on.
Mój oddech znacznie przyśpieszył, gdy poczułam jego palce pod tasiemką, jego bokserek, które miałam na sobie. Pocałunkiem, próbował odwrócić moja uwagę od bokserek, zmierzających ku moim stopom. W moim ciele zaczęło budować się uczucie, oczekiwania i może, podniecenia?
- Teraz będę cię dotykać tutaj... - Szeptał. Jego palce potarły, miejsce między moimi nogami. Westchnęłam cicho -  I doprowadzę cię na skraj.
Moje serce zamarło na te słowa.
- Harry? - ledwo mogłam złapać oddech, przez ruchy jego palców. Harry zmierzał pocałunkami w duł mojego ciała, podnosząc koszulkę, całował brzuch. Odetchnęłam głośno. Pierwszy raz czułam coś takiego. Jego dotyk był taki przyjemny. Uniosłam się na łokciach, obserwując jego ruchy. Moje biodra poruszały się przy jego dłoni. Podniósł swoją głowę i puścił do mnie oczko. Moje plecy bezwładnie opadły na materac, a na całym ciele pojawiła się gęsia skórka, kiedy dmuchnął chłodnym powietrzem w moje centrum. Zacisnęłam w pięściach prześcieradło, oddając się przyjemności, którą sprawia mi chłopak. Zacisnęłam oczy, a mięśnie mojego brzucha mocno napięły się, momentalnie, gdy tylko poczułam jak język Harrego płasko przywiera do mojego wejścia.
Moje ciało samo odpowiadało na jego dotyk. Harry powstrzymał moje uda od zaciśnięcia się. Nie byłam w stanie złapać porządnego oddechu, a dźwięki uciekające z moich rozchylonych ust, zdawały się mu podobać.
- Harry! - pisnęłam, nie byłam w stanie zrobić nic. Pierwszy raz czułam się tak bezradna. Moje rzęsy trzepotały. Wypchnęłam swoje biodra, ku jego dłoni. Całkowicie zbił mnie z pantałyku, wsuwając we mnie swój język. Wplątałam palce w jego loki, zaciskając w nich dłoń co jakiś czas. Nie mogłam powstrzymać miękkich dźwięków, uciekających w moich ust.
Harry zamruczał, w odpowiedzi na ruchy moich bioder wokół jego ust. Fala przyjemności przelała się przez moje ciało, przez co wygięłam plecy w łuk nad materacem. Dotyk Brytyjczyka opuścił na chwilę moje ciało, tylko po to, by zaraz, delikatnie wsunąć we mnie jeden ze swoich, długich palców. Jęknęłam, nie przyzwyczajona do tego typu odczucia. Dziwne, niezbyt komfortowe uczucie rozpierania, przeminęło, gdy zaczął powoli poruszać we mnie swoim palcem, miarowo zwiększając tępo. Jego język, zaczął wodzić po mojej łechtaczce,a uczucie gorąca w podbrzuszu jeszcze bardziej się nasiliło. Odrzuciłam głowę w bok, z trudem łapiąc oddech, przez rozdygotane usta.
- Mo. - Harry pojawił się nade mną, całując mocno. Jęknęłam w jego usta. Jego palec nie przestawał się poruszać. - Podoba ci się to?
Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa. Nie było możliwe, żebym zrobiła cokolwiek. Dotyk Harrego całkiem zawrócił mi w głowie.
- Har... Hazz... - ledwo wydusiłam. Wiłam się pod nim z czystej przyjemności. Byłam bliska orgazmu i mężczyzna nade mną, doskonale o tym wiedział. Całował linię mojej szczęki, nie zaprzestając swoich działań. Dreszcze cały czas przechodziły przez moje drżące, lepkie od potu ciało.
- Dalej, Mo.- Mruknął.
Przegryzł płatek mojego ucha. Ścisnęłam mocno jego przedramię i uniosłam biodra znad materaca. Intensywność tej sytuacji była nie do opisania. Pierwszy raz, czułam coś takiego. Przyjemność przedzierała się, przez moje wnętrze. Przyciągnęłam Harrego bliżej swojego ciała. Obaj oddychaliśmy ciężko, Harry całował powoli moje usta, gdy ja nie miałam siły nic zrobić.
Iskry orgazmu dogasały, a oddech stawał się coraz bardziej spokojny. Poczułam jak chłopak znów zakłada na mnie swoje bokserki, unosząc moje biodra.
- Harry - rzuciłam ospałym głosem. Nie miałam siły nawet mówić. Chłopak pocałował mnie w czoło, przed tym przykrywając mnie miękką pościelą.
Moje powieki zrobiły się ciężkie.
- Śpij, jesteś zmęczona.
To co się stało przed chwilą, było nieprawdopodobne. Harry, doprowadził mnie na skraj mojej podświadomości w tak krótkim czasie.  Nadal próbowałam uregulować swój oddech, po tak silnym doznaniu. 


~Harry~


Poszedłem do łazienki, kiedy Claudia już spała. Szybko wszedłem pod prysznic, a obraz dzisiejszego dnia zaczął odtwarzać się w mojej głowie. Świadomość, że byłem pierwszym, który w ten sposób dotykał Mo, niezmiernie mnie podniecała. Chciałem znajdywać czułe punkty na jej ciele i sprawiać, żeby jęczała moje imię, wijąc się z przyjemności jaką jej sprawiam.
Oparłem się o ścianę jedną ręką, w czasie, kiedy druga powędrowała na podbrzusze. Zatraciłem się w swoim dotyku, oddychając nierównomiernie.
Moja głowa była zapełniona tylko i wyłącznie obrazem Claudii. Jej imię wymsknęło się z moich rozchylonych ust. Pierwszy raz dziewczyna doprowadziła mnie do takiego stanu. Zaspokajałem się pod prysznicem i potrafiłem myśleć w tej chwili, tylko o niej. Przyszła mi do głowy myśl, jak ona by mnie dotykała. Jej niepewne, rozdygotane dłonie mnie dotykają, tylko po to, żebym zaraz poczuł, ciepło jej ust wokół siebie.
Warknęłam głośno przyśpieszając pracę nadgarstka. Po chwili doszedłem, nieskładanie jęcząc jej imię...