Jeszcze chwilę trwaliśmy w tej pozycji. Nie byłam do końca pewna, co mam zrobić. Jego ciało dawało mi przyjemne ciepło, a zapach koił moje zmysły. Incydent, który miał miejsce pod klubem, zadawał się nie robić wrażenia na mojej psychice. Mimo to, nadal nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że Harry mógł zrobić coś takiego. Niby nie myślał trzeźwo, ale taka sytuacja nie zdarza się nawet w najgorszych filmach. Zwykle to facet po pijaku robi to z dziewczyną, nie z innym facetem. Jednak, miał do tego prawo, bo przecież, nie jesteśmy parą i nie powinno mnie obchodzić to, z kim sypia, lub się umawia. Tym bardziej, że był kompletnie zalany. Przepraszał mnie, naprawdę wiele razy i wiem, że były to szczere przeprosiny.
Zmarszczyłam brwi skoncentrowana. Jego klatka unosiła się spokojnie, a gorący oddech łaskotał moją szyję.
- Harry. - Szepnęłam i pociągnęłam lekko za jego loki, żeby ściągnąć jego ciężką głowę z mojego ramienia. W odpowiedzi usłyszałam tylko jego, mamrotanie i głośne westchnięcie, kiedy przyciągnął mnie bliżej siebie. - Harry, ty śpisz.
Nie mogłam powstrzymać cichego śmiechu.
- Nie.
- Nie? A co robisz? - Cały czas siłowałam się z nim. Pchnęłam mocniej jego ramiona, a on momentalnie opadł plecami na miękką pościel. Jego oczy były zamknięte, ale na ustach majaczył uśmieszek. Zarumieniłam się, zdając sobie sprawę z naszej niefortunnej pozycji.
- Ja czuwam.
Zaśmiałam się w głos, na jego słowa. Otworzył jedno oko, spoglądając na mnie i ukazując biel swoich zębów, dopełnioną dołeczkami po obu stronach jego ust. Otworzyłam szeroko oczy, gdy wyciągnął się przede mną. Jego ciało się napięło, w czasie kiedy rozciągał się na łóżku. Ziewnął niesłyszalnie, a jego ciało wróciło do dawnej pozycji. Jego zielone oczy, które dokoła okalał wachlarz długich rzęs, zeszkliły się delikatnie.
- Powinieneś spać - wstałam z niego i skierowałam się do drzwi.
Uniósł się szybko, skupiając na mnie swoja uwagę.
- Zostawiasz mnie? - Zmarszczył brwi i przekręcił głowę w bok.
- Przyjdę później.
Posłałam mu słaby uśmiech i wyszłam z pokoju. Dopiero teraz poczułam, jak mocny rytm wybija moje serce.
Usłyszałam dwa kobiece głosy, dochodzące z salonu, więc natychmiast się do niego udałam. Perrie, siedziała ze swoją mamą na kanapie, popijając czerwone wino. Uśmiechnęłam się w ich stronę i już po chwili siedziałam przy nich, rozmawiając o najświeższych plotkach i nowinkach, a także o tym co mama Pezz zrobiłaby Zaynowi, gdyby ten, był niegrzeczny.
- Mamo, dość, wystarczy.
Perrie, przerwała jej mowę, a ja zachichotałam, dostrzegając jej zażenowanie i czerwień spływającą na policzki.
- Mówię jak powinnaś zrobić...
- To nie mów. - Ucięła natychmiast.
- A ty, Claudia? Jak tam z Harrym?
- O nie.
- Brudny Harry już cię ukarał? - poruszyła swoimi brwiami, a ja otwarłam usta w niedowierzaniu - Jezu, on to musi być kurde seks bomba!
- Mamo!
Perrie niemal krzyknęła. Chciało mi się śmiać, ale byłam oszołomiona zachowaniem mamy blondynki. Ona zawsze była taka... bezceremonialna, bezpośrednia i bez ograniczeń.
- Ja bym na twoim miejscu przypięła go do łóżka i nie wypuszczała. - Perrie zakrywa swoją twarz dłońmi - Przepieprzyć to na wszystkie strony świata, tak wiesz góra, duł, prawo, lewo i tak dalej... Przy okazji chudniesz. A ile przyjemności!
Wymieniłam z przyjaciółką dziwne spojrzenia.
- Czekaj ty jesteś dziewicą? - Zapytała nagle.
- No tak... - przyznałam nieśmiało.
- A to już co innego! O Boże... pamiętam jak miałam takiego przystojnego nauczyciela w szkole. Chciałam być na niego gotowa, więc zrobiłam to z jakimś idiotą, z mojej klasy, w szkolnym kiblu. I tak nigdy, do niczego nie doszło między mną, a panem Adamem... No ale przynajmniej zrobiłam z prawiczka mężczyznę, co nie! - zaśmiała sie.
Popatrzyłam na Perrie z zażenowaniem, a ona zacisnęła usta w cienką linię.
- Mamo, może chcesz się już położyć?
- Nie...
- Tak. Chcesz. - Powiedziała stanowczo, na co kobieta popatrzyła na nią w szoku. Pezz wstała szybko i pociągnęła swoją mamę do sypialni. Zaśmiałam się z całej zaistniałej sytuacji. Jeśli, kiedykolwiek Perrie zacznie się tak zachowywać, to niepozostanie mi nic innego jak tylko się wyprowadzić. W sumie to już, trochę się tak zachowuję, ale przynajmniej wiadomo, że ma to po mamie.
- Jeszcze, kilka takich odwiedzin i wylądujemy w wariatkowie.
Usiadła naprzeciwko mnie.
- Wszystko jest w porządku? - potarła moje kolano, przyglądając się z pocieszającym uśmiechem.
Nie byłam do końca pewna, czy powinnam powiedzieć jej o tym co zrobił Harry. Była moją przyjaciółką i mówiłam jej o wszystkim, ale to chyba spawa między mną, a Harrym i nie powinna wychodzić do szerszej publiki.
- Jest okej. - Przyznałam przyciszonym głosem. - Harry jest na górze...
- Rozmawiałaś z nim?
Potrząsnęłam głową.
- I o co chodzi?
- Chyba nie powinnam ci mówić... Ale, nie wiem co mam zrobić.
- Co zrobił?
- On, on się chyba, przespał z mężczyzną.
- Co, kurwa?! - Niemal krzyknęła.
- No tak, ale on...
- Nie, nie, nie. Czekaj, bo ja chyba czegoś, kurwa nie rozumiem - mówiła szybko, a złość wybuchała w każdej komórce jej ciała - Najpierw, robi ci kuźwa nadzieję, nie przerywaj mi.
Powiedziała, kiedy już otwierałam usta, żeby wtrącić się w jej kwestie.
- Robi ci nadzieję, ty pozwalasz mu się dotykać, mimo twojej pieprzonej fobii, z którą męczysz się od jebanych trzech lat, a on po prostu, jak gdyby nigdy nic zdradza cię z facetem?!
- Po pierwsze...
- Jeszcze będziesz go bronić?!
- Nie przerywaj! Po pierwsze nie mógł mnie zdradzić, bo nawet nie jesteśmy parą. Po drugie on był pijany, kompletnie zalany i nie wiedział co robi. - Wyjaśniłam.
- Ty mu zaufałaś! W ogóle to on jest Bi?!
- Nie jest. Zrobił to pod wpływem chwili.
- Już go, kurwa nie lubię. Ja dam mu chwilę, kuźwa.
- Co powinnam zrobić? - Zapytałam pełna nadziei, ale mogłam tylko się łudzić, że odpowie rozsądnie.
- Powinnaś, wywalić go i zatrzasnąć drzwi przed nosem.
- Pytam poważnie.
- A ja mówię poważnie.
- Co ty byś zrobiła, gdyby to dotyczyło ciebie i zrobiłby to Zayn?
Naprawdę byłam tego ciekawa. Jak ona zachowałaby się w takiej sytuacji? Przecież go kocha i to widać. Nie postąpiła by, tak, jak doradziła mi.
- On my mi tego nie zrobił.
Westchnęłam głośno. Nie było sensu ciągnąć dłużej tej rozmowy, bo ona i tak nic nie wniesie. Miałam jednak jeszcze jedną sprawę, która trapiła moją głowę. Mianowicie, potrącona osoba. Obraz tej nocy mignął mi przed oczami. Osoba ubrana, na czarno w kominiarce, niebieskie oczy. Te oczy. Może to ma powiązanie z osobą, która dziwnie zachowywała się w restauracji, tego samego dnia, kiedy znalazłam Harrego.
- Pamiętasz, jak przyszłam i powiedziałam, że kogoś potrąciłam.
- No... - Blondynka zmrużyła oczy. - Pamiętam.
- Nadal nie daje mi spokoju, kto to był?
- To zwykły przypadek, Claudia to się zdarza.
- Ale nie tak! Ta osoba wstała i zaczęła się szarpać z drzwiami!
- Może to ktoś z twojej przeszłości...
Popatrzyłyśmy na siebie szeroko otwartymi oczyma. Ta sama osoba przyszła nam na myśl, a na moim ciele pojawiła się gęsia skórka.
- Nie, to na pewno nie Jake...
- Może jednak?
Potrząsnęłam głową.
- To była raczej kobieta. Miała duże niebieskie oczy i długie rzęsy, poza tym kobiecy chód.
- Może ktoś, ze strony Harrego? Przecież, już wtedy go znałaś. To mogła być nawet jego była, czy coś...
I wtedy w mojej głowie zapaliła się lampeczka. Boże jestem taka głupia! Przecież to wszystko się ze sobą wiązało. Te niebieskie oczy. Widziałam je tej nocy, kiedy byłam u Harrego, no i w restauracji.
- Alice... - szepnęłam.
- Kto?
- Była dziewczyna, Harrego! To ona!
Wreszcie! Wreszcie wiedziałam, kto był tą osobą.
- Kiedy mówiłam Harremu, o Jake'u. To ona przyszła i nie wydawała się na zdrową umysłowo. Dziewczyna w mojej pracy to też była ona. Blond włosy, niebieskie oczy, to wszystko. Jestem taka głupia! Dlaczego wcześniej tego nie zauważyłam!
- Ale dlaczego, miałaby robić to wszystko?
- Jest zazdrosna. Zwyczajnie zazdrosna, dlatego była taka oschłą w stosunku do mnie. Śledziła mnie?
- Suka. - Podsumowała krótko, Perrie.
To wszystko miało teraz sens. To, Alice.
- Chyba pójdę już spać. Jestem zmęczona. Dokop Harremu, ode mnie.
- Co mam z nim zrobić?
Wzruszyła ramionami.
- Chyba wybaczyć.
piątek, 18 kwietnia 2014
sobota, 12 kwietnia 2014
Rozdział 17
- Gdzie będzie? - Zapytałam, mieszając znudzona herbatę.
Całą noc nie spałam, bo ta wiadomość nie dawała mi spokoju. Nie mogę uwierzyć, że po tak długim czasie, go zobaczę. Ostatni raz widziałam tatę jako mała dziewczynka. Minęło, około dwadzieścia lat, a teraz mam go zobaczyć. Nie wiem nawet, czy go rozpoznam i czy on, rozpozna mnie.
- W Londynie...
- Przyjedzie tutaj?
Potrząsnęła głową przecząco.
- Nie sądzę.
- Co jeśli go spotkam? Co wtedy? - Zagryzłam wargę czekając na odpowiedź. Bardzo się denerwowałam na samą myśl, że miałabym go zobaczyć. Nie wiem nawet, czy miałabym mówić do niego tato. O czym bym, z nim rozmawiała? Jakbym z nim rozmawiała?
- Dasz sobie radę. On bardzo cię kocha.
Przytaknęłam porozumiewawczo.
- A dlaczego... - przerwałam na chwilę, zastanawiając się czy jest to odpowiednie pytanie - Dlaczego zabił?
Mama popatrzyła na mnie, ale tak szybko jak to zrobiła, tak samo szybko odwróciła wzrok. Widziałam jak nerwowo przełyka ślinę.
- Nie wiem.
- Kłamiesz.- Stwierdziłam szybko.
- Nie - zmarszczyła brwi.
Kłamała. Dobrze wiedziałam kiedy to robi. Nie utrzymywała kontaktu wzrokowego i od razu musiała zacząć coś robić, żeby zająć swoje dłonie.
- Mamo - zapytałam troskliwie.
- Przepraszam. Nie chcę o tym rozmawiać.
Poddałam się.
Podeszłam do niej i cmoknęłam w policzek. Uśmiechnęła się słabo i odpowiedziała mi cicho ''ja ciebie też'', kiedy szepnęłam, że ją kocham. Wyszłam z kuchni i weszłam do mojego starego pokoju. Ściany były w kolorze blaknącego błękitu, delikatnie różowe zasłony poruszały się przez wiatr, wpadający do pomieszczenia, przez otwarte okno. Zapomniane biurko, stało w ciemnym rogu pokoju.
Podeszłam do niego, palcami dotykając zakurzonej powierzchni. Zmarszczyłam brwi, czytając informacje, zapisane na starych karteczkach, przyklejonych nad biurkiem. ''Sprawdzian z fizyki'', ''Impreza u Katiny''. Uśmiechnęłam się na to wspomnienie. Starzy znajomi, alkohol i tylko śmiech. Zabawne było praktycznie wszystko. Jeśli ktoś, powiedział coś głupiego, lub zrobił... Beztroska, którą czerpaliśmy z każdej najmniejszej chwili. Chciałabym cofnąć czas i wrócić do tej imprezy, ale być w tamtym świecie, w tamtym wspomnieniu już na zawsze. Palić papierosy i żartować z przyjaciółmi.
Mój wzrok zatrzymał się na wysokiej szafie. Oczami wyobraźni zobaczyłam chłopaka, który popchnął zapłakaną nastolatkę prosto na nią. ''Nienawidzę cię'' - powiedziała niewyraźnie, dławiąc się łzami. Chłopak wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami. Nastolatką byłam ja; nastolatkiem, moja pierwsza miłość. Zabawne jest to, że teraz nawet nie pamiętam jak miał na imię. Max, Alex?
Nad łóżkiem wisiały stare zdjęcia, na których można było zobaczyć dwójkę szczęśliwych rodziców i dwie dziewczynki. Jedna z nich stała przy boku mamy uśmiechając się szeroko, a druga siedziała na ramieniu taty pokazując uzębienie, a raczej jego brak. Każdy człowiek, powiedziałby, że na zdjęciu jest szczęśliwa rodzina. Teraz wszystko jest inaczej.
Mężczyzna, który jest tatą, za chwilę wychodzi z wiezienia, a dziewczynka siedząca na jego ramieniu, została prawie zgwałcona. Starsza córka, jest niewidoma, kobieta obok, coś ukrywa i tak na prawdę, nikt nie wie co.
Tak wiele potrafi się zmienić, w przeciągu kilku lat.
- Halo? - Odebrałam telefon, który przeszkodził mi w dalszym zagłębianiu się, wspomnienia mojego pokoju.
- Hej. - Perrie. - Harry, tu był.
- I co? - zmarszczyłam brwi.
- Pytał o ciebie.
- Och...
- Mo, wiem, że coś zaczyna się między wami dziać. Wreszcie zaczęłaś żyć i nie chcę, żeby on był dla ciebie tylko pomyłką.
- Próbowałam z nim rozmawiać, ale on się nie odzywał.
- To spróbuj jeszcze raz. Ufam mu.
Uśmiechnęłam się.
- Dziś wracam. Spróbuję. - Odetchnęłam głośno.
- Nie spieprz tego. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Pa.
- Pa.
Weszłam do domu. Było już ciemno, a wszystkie światła były zgaszone. Nie zapalając światła, doszłam do swojego pokoju. Odłożyłam torbę na krzesło i zaczęłam przeszukiwać wszystkie kieszenie, w poszukiwaniu telefonu. Kiedy już go miałam, zapaliłam światło w sypialni. Podskoczyłam, gdy tylko zobaczyłam Harrego, siedzącego na moim łóżku.
- Boże! Harry! - Krzyknęłam. Chłopak uśmiechnął się delikatnie, a wgłębienia w jego policzkach idealnie się zarysowały. Jego loki trochę opadały na czoło, ale on szybko to poprawił, za pomocą swojej dłoni. Poklepał miejsce obok siebie, dając mi znak, że mam usiąść obok. Miałam nadzieje, że wytłumaczy mi całe zajście, które miało miejsce pod klubem. Sama nie byłam do końca pewna, czy chce wiedzieć wszystko dokładnie, ale ciekawość zżerała mnie od środka.
- Mo, ja przepraszam, za moje wcześniejsze zachowanie. To było głupie, a ja nie chciałem cię urazić.
Harry plątał się we własnych słowach. Chwyciłam jego dłoń, w ramach dodania, mu większej pewności siebie. Wpatrywał się w nasze dłonie.
- To co się tam stało - odetchnął ciężko - nie powinno się, w ogóle zdarzyć, ale ja byłem pijany.
- Spokojnie - ścisnęłam jego, dużą dłoń - Po kolei.
Próbowałam dodać mu otuchy. Widziałam, że to co stało, bardzo dotknęło Brytyjczyka. Nie chciałam znać wszystkich szczegółów. Chciałam tylko wiedzieć co takiego mogło się stać, żeby wpłynęło na niego, aż tak bardzo.
- Spotkałem starego znajomego... Byłem tak bardzo pijany, on chyba też. Nie pamiętam... Ja... ja uprawiałem z nim seks. Jeśli w ogóle można to tak nazwać... - skrzywił się, a na jego rysy wpłynęło obrzydzenie.
To co właśnie mi powiedział dochodziło do mnie powoli. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.
Robił to z mężczyzną. Z facetem. Pod klubem. Z facetem. O mój Boże, co?!
- Claudia, ja nie chciałem. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Boże, nadal nie wierze, że to się stało. - Wplątał w palce w swoje loki.
Kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić. Powinnam być na niego zła, czy może wybaczyć mu wszystko, bo był pod wpływem alkoholu. Nie był w stanie trzeźwo myśleć, no ale do jasnej cholery, co ja mam robić!?
- Nie wiem co mam powiedzieć. - Ledwo zdołałam wydusić z siebie jakiekolwiek zdanie. Byłam w szoku. Każdy by był.
- Nie chcę, żeby to wpłynęło na naszą znajomość.
- Robiłeś TO z mężczyzną, jak to ma nie wpłynąć na naszą znajomość?! - Nie chciałam, ale ton mojego głosu stał się piskliwy. Wstałam z łóżka i zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju.
Co robi się w takich sytuacjach?!
- Nie myślałem trzeźwo.
- Ja rozumiem, ale nadal nie dochodzi do mnie, że zrobiłeś coś takiego.
- Przepraszam.
Stanęłam w miejscu, przyglądając się mu i w między czasie zagryzając swojego palca. To powinno gdzieś, przepaść. Przecież nie jesteśmy w żadnym oficjalnym związku, ani nic z tych rzeczy.
- Co mam zrobić? - Zapytałam retorycznie. Moje dłonie były tak bardzo spocone, a nogi trzęsły mi się tak, jakbym co najmniej zobaczyła ducha.
- Zapomnijmy o tym. Proszę - patrzył na mnie wyczekująco - Przytul mnie.
Zmarszczyłam brwi i powoli podeszłam do niego. Harry położył dłoń z tyłu mojego uda, po moim ciele momentalnie przebiegł dreszcz. Niepewnie usiadłam na jego kolanach w rozkroku, delikatnie owinęłam ręce wokół jego tali. Jego zapach natychmiast uderzył moje zmysły, a ja poczułam się bezpiecznie. Przyciągnął mnie nieco bliżej.
- Tak bardzo, bardzo cię przepraszam, Mo. Przepraszam... - Szeptał.
Całą noc nie spałam, bo ta wiadomość nie dawała mi spokoju. Nie mogę uwierzyć, że po tak długim czasie, go zobaczę. Ostatni raz widziałam tatę jako mała dziewczynka. Minęło, około dwadzieścia lat, a teraz mam go zobaczyć. Nie wiem nawet, czy go rozpoznam i czy on, rozpozna mnie.
- W Londynie...
- Przyjedzie tutaj?
Potrząsnęła głową przecząco.
- Nie sądzę.
- Co jeśli go spotkam? Co wtedy? - Zagryzłam wargę czekając na odpowiedź. Bardzo się denerwowałam na samą myśl, że miałabym go zobaczyć. Nie wiem nawet, czy miałabym mówić do niego tato. O czym bym, z nim rozmawiała? Jakbym z nim rozmawiała?
- Dasz sobie radę. On bardzo cię kocha.
Przytaknęłam porozumiewawczo.
- A dlaczego... - przerwałam na chwilę, zastanawiając się czy jest to odpowiednie pytanie - Dlaczego zabił?
Mama popatrzyła na mnie, ale tak szybko jak to zrobiła, tak samo szybko odwróciła wzrok. Widziałam jak nerwowo przełyka ślinę.
- Nie wiem.
- Kłamiesz.- Stwierdziłam szybko.
- Nie - zmarszczyła brwi.
Kłamała. Dobrze wiedziałam kiedy to robi. Nie utrzymywała kontaktu wzrokowego i od razu musiała zacząć coś robić, żeby zająć swoje dłonie.
- Mamo - zapytałam troskliwie.
- Przepraszam. Nie chcę o tym rozmawiać.
Poddałam się.
Podeszłam do niej i cmoknęłam w policzek. Uśmiechnęła się słabo i odpowiedziała mi cicho ''ja ciebie też'', kiedy szepnęłam, że ją kocham. Wyszłam z kuchni i weszłam do mojego starego pokoju. Ściany były w kolorze blaknącego błękitu, delikatnie różowe zasłony poruszały się przez wiatr, wpadający do pomieszczenia, przez otwarte okno. Zapomniane biurko, stało w ciemnym rogu pokoju.
Podeszłam do niego, palcami dotykając zakurzonej powierzchni. Zmarszczyłam brwi, czytając informacje, zapisane na starych karteczkach, przyklejonych nad biurkiem. ''Sprawdzian z fizyki'', ''Impreza u Katiny''. Uśmiechnęłam się na to wspomnienie. Starzy znajomi, alkohol i tylko śmiech. Zabawne było praktycznie wszystko. Jeśli ktoś, powiedział coś głupiego, lub zrobił... Beztroska, którą czerpaliśmy z każdej najmniejszej chwili. Chciałabym cofnąć czas i wrócić do tej imprezy, ale być w tamtym świecie, w tamtym wspomnieniu już na zawsze. Palić papierosy i żartować z przyjaciółmi.
Mój wzrok zatrzymał się na wysokiej szafie. Oczami wyobraźni zobaczyłam chłopaka, który popchnął zapłakaną nastolatkę prosto na nią. ''Nienawidzę cię'' - powiedziała niewyraźnie, dławiąc się łzami. Chłopak wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami. Nastolatką byłam ja; nastolatkiem, moja pierwsza miłość. Zabawne jest to, że teraz nawet nie pamiętam jak miał na imię. Max, Alex?
Nad łóżkiem wisiały stare zdjęcia, na których można było zobaczyć dwójkę szczęśliwych rodziców i dwie dziewczynki. Jedna z nich stała przy boku mamy uśmiechając się szeroko, a druga siedziała na ramieniu taty pokazując uzębienie, a raczej jego brak. Każdy człowiek, powiedziałby, że na zdjęciu jest szczęśliwa rodzina. Teraz wszystko jest inaczej.
Mężczyzna, który jest tatą, za chwilę wychodzi z wiezienia, a dziewczynka siedząca na jego ramieniu, została prawie zgwałcona. Starsza córka, jest niewidoma, kobieta obok, coś ukrywa i tak na prawdę, nikt nie wie co.
Tak wiele potrafi się zmienić, w przeciągu kilku lat.
- Halo? - Odebrałam telefon, który przeszkodził mi w dalszym zagłębianiu się, wspomnienia mojego pokoju.
- Hej. - Perrie. - Harry, tu był.
- I co? - zmarszczyłam brwi.
- Pytał o ciebie.
- Och...
- Mo, wiem, że coś zaczyna się między wami dziać. Wreszcie zaczęłaś żyć i nie chcę, żeby on był dla ciebie tylko pomyłką.
- Próbowałam z nim rozmawiać, ale on się nie odzywał.
- To spróbuj jeszcze raz. Ufam mu.
Uśmiechnęłam się.
- Dziś wracam. Spróbuję. - Odetchnęłam głośno.
- Nie spieprz tego. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Pa.
- Pa.
***
Weszłam do domu. Było już ciemno, a wszystkie światła były zgaszone. Nie zapalając światła, doszłam do swojego pokoju. Odłożyłam torbę na krzesło i zaczęłam przeszukiwać wszystkie kieszenie, w poszukiwaniu telefonu. Kiedy już go miałam, zapaliłam światło w sypialni. Podskoczyłam, gdy tylko zobaczyłam Harrego, siedzącego na moim łóżku.
- Boże! Harry! - Krzyknęłam. Chłopak uśmiechnął się delikatnie, a wgłębienia w jego policzkach idealnie się zarysowały. Jego loki trochę opadały na czoło, ale on szybko to poprawił, za pomocą swojej dłoni. Poklepał miejsce obok siebie, dając mi znak, że mam usiąść obok. Miałam nadzieje, że wytłumaczy mi całe zajście, które miało miejsce pod klubem. Sama nie byłam do końca pewna, czy chce wiedzieć wszystko dokładnie, ale ciekawość zżerała mnie od środka.
- Mo, ja przepraszam, za moje wcześniejsze zachowanie. To było głupie, a ja nie chciałem cię urazić.
Harry plątał się we własnych słowach. Chwyciłam jego dłoń, w ramach dodania, mu większej pewności siebie. Wpatrywał się w nasze dłonie.
- To co się tam stało - odetchnął ciężko - nie powinno się, w ogóle zdarzyć, ale ja byłem pijany.
- Spokojnie - ścisnęłam jego, dużą dłoń - Po kolei.
Próbowałam dodać mu otuchy. Widziałam, że to co stało, bardzo dotknęło Brytyjczyka. Nie chciałam znać wszystkich szczegółów. Chciałam tylko wiedzieć co takiego mogło się stać, żeby wpłynęło na niego, aż tak bardzo.
- Spotkałem starego znajomego... Byłem tak bardzo pijany, on chyba też. Nie pamiętam... Ja... ja uprawiałem z nim seks. Jeśli w ogóle można to tak nazwać... - skrzywił się, a na jego rysy wpłynęło obrzydzenie.
To co właśnie mi powiedział dochodziło do mnie powoli. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.
Robił to z mężczyzną. Z facetem. Pod klubem. Z facetem. O mój Boże, co?!
- Claudia, ja nie chciałem. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Boże, nadal nie wierze, że to się stało. - Wplątał w palce w swoje loki.
Kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić. Powinnam być na niego zła, czy może wybaczyć mu wszystko, bo był pod wpływem alkoholu. Nie był w stanie trzeźwo myśleć, no ale do jasnej cholery, co ja mam robić!?
- Nie wiem co mam powiedzieć. - Ledwo zdołałam wydusić z siebie jakiekolwiek zdanie. Byłam w szoku. Każdy by był.
- Nie chcę, żeby to wpłynęło na naszą znajomość.
- Robiłeś TO z mężczyzną, jak to ma nie wpłynąć na naszą znajomość?! - Nie chciałam, ale ton mojego głosu stał się piskliwy. Wstałam z łóżka i zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju.
Co robi się w takich sytuacjach?!
- Nie myślałem trzeźwo.
- Ja rozumiem, ale nadal nie dochodzi do mnie, że zrobiłeś coś takiego.
- Przepraszam.
Stanęłam w miejscu, przyglądając się mu i w między czasie zagryzając swojego palca. To powinno gdzieś, przepaść. Przecież nie jesteśmy w żadnym oficjalnym związku, ani nic z tych rzeczy.
- Co mam zrobić? - Zapytałam retorycznie. Moje dłonie były tak bardzo spocone, a nogi trzęsły mi się tak, jakbym co najmniej zobaczyła ducha.
- Zapomnijmy o tym. Proszę - patrzył na mnie wyczekująco - Przytul mnie.
Zmarszczyłam brwi i powoli podeszłam do niego. Harry położył dłoń z tyłu mojego uda, po moim ciele momentalnie przebiegł dreszcz. Niepewnie usiadłam na jego kolanach w rozkroku, delikatnie owinęłam ręce wokół jego tali. Jego zapach natychmiast uderzył moje zmysły, a ja poczułam się bezpiecznie. Przyciągnął mnie nieco bliżej.
- Tak bardzo, bardzo cię przepraszam, Mo. Przepraszam... - Szeptał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)